Polityka transportowa

bus

Zmęczeni? Zapewne zmęczeni. To może dla relaksu eksperyment myślowy.

Wyobraźcie sobie że

  1. Płodzicie dziecko
    (hej, już dobrze, dobrze, nie trzeba wyobrażać sobie płodzenia tak dokładnie 😉 ).
  2. Etap pieluch mija bardzo szybko (widzicie jaka ta Motofikcja jest dla Was dobra?) i mamy przed sobą młodego człowieka, w którym warto byłoby odkryć jakiś talent.
  3. Jak już wspomniałem, Motofikcja jest dla was dobra i docenia różne pozamotoryzacyjne zainteresowania
    1. próbujemy ze skrzypcami
    2. próbujemy z piłką nożną
  4. Wysyłamy dziecko na odpowiednie zajęcia.
  5. Po wielu wymagających ćwiczeniach zbliża się moment pierwszej rywalizacji.
  6. No, chyba nie po to jesteśmy rodzicami, by nasze dziecko konkurowało z kimś na równych warunkach?!
    1. stanowczo żądamy, by nasze dziecko grało na skrzypcach używanych na Konkursie im. Henryka Wieniawskiego, a wszystkie pozostałe przekazywały sobie po kolei  instrument szkolny.
    2. na wszystkich treningach mają być dwie piłki- jedna dla naszego dziecka, druga dla reszty! Niech inni sobie dryblują i wykonują wślizgi, nasz szkrab ma tylko strzelać bramki!
  7. Nasze dziecko ma przyjaciela uczącego się tej samej dziedziny, ale tylko dla zabawy i towarzystwa:
    1. oczekujemy, że szkoła sprowadzi ulubieńcowi naszej pociechy drugi instrument z najwyższej półki oraz zapewni przed konkursem kilka lekcji ze światowej sławy profesorem. Na tyle możemy się zdobyć. Przecież wcześniej załatwiliśmy, by ten profesor przez pół roku uczył tylko nasze dziecko.
    2. zmuszamy trenera, by ulubiony kolega, dotąd grający tylko jako bramkarz, został skrzydłowym i podawał do naszej, występującej oczywiście jako napastnik, latorośli.
  8. Nadszedł Ten Wielki Dzień
    1. ubrania zamówione dla naszego dziecka i jego przyjaciela u najlepszego projektanta mody wiszą w szafie. Regulamin konkursu wyklucza ekstrawaganckie stroje? A to głupi świstek…
    2. nasze dziecko i jego przyjaciel zagrają w specjalnie zamówionych strojach naszej ulubionej zagranicznej drużyny. No przecież nie pozwolimy, by dwa takie talenty kalały się koszulkami i spodenkami klubu, którego pierwsza kadra ugrała raptem miejsce w drugiej połowie tabeli Ekstraklasy!
  9. Tym organizatorom to jednak trzeba patrzeć na ręce…
    1. ściągnęli jakichś jurorów spoza naszej szkoły. Skandal! Nie po to fundowaliśmy nowe schody, nowe instrumenty i te kilka książek do biblioteki, żeby pani dyrektor robiła nam takie świństwo!
    2. co za głupi sędzia! Przecież tak dobrze nauczyliśmy nasze dziecko upadać w polu karnym. A ten skończony idiota za nic w świecie nie chce zagwizdać! Kalosz! Won!
  10. Czas na metody radykalne
    1. w przerwie obiadowej siadacie na miejscu przewodniczącego jury. Pani dyrektor już dostała solidną reprymendę i doskonale wie, gdzie ma wysłać tego kretyna, który śmiał wyrazić wątpliwości co do gry naszego przyszłego wirtuoza!
    2. nasłany przez tych idiotów z OZPN arbiter siedzi zamknięty w szatni. Klucz do pomieszczenia leży bezpiecznie w zamykanym schowku naszego auta. Trochę niewygodny ten strój sędziowski, ale czego się nie robi dla swojego dziecka!

Co, nie postąpilibyście w ten sposób?

Przykro mi, powinniście poddać się reedukacji u aktywistów miejskich albo u organizatorów Masy Krytycznej. Od przyszłościowo myślących, prospołecznych władz miasta wymaga się właśnie takiego podejścia do transportu publicznego i rowerów!

Andrzej Szczodrak



Left pedal, czyli jak lewicowcy robili program motoryzacyjny

4295367910_a8ba948079_o

Grafika: Kirill Proskurin (Oloremo)

Producent Anthony Dutyman rozejrzał się po małej salce, w której siedzieli zwycięzcy castingu. Mógł sobie pogratulować. Udało mu się zbudować zespół tak różnorodny, jak zachowania samochodu FSO Polonez w zakrętach, a przy tym nie zatrudnić większości obywateli Wielkiej Brytanii.

– Jak zapewne wiecie, tytuł naszego nowego wspaniałego lewicowego programu motoryzacyjnego to „Left pedal”- zaczął.

Iris, blondynka o twarzy surowej nauczycielki, spojrzała na niego ze zdziwieniem:

– Co takiego seksownego jest w sprzęgle?

– Oj, kochanie, gdybyś wsiadła ze mną do auta, chętnie bym ci to pokazał- mruknął pochodzący z Japonii drifter o wyglądzie informatyka.

– Cicho, Ken. Odpuść sobie ten seksistowski język- strofował japońskiego kolegę czarnoskóry Ralf.

Anthony westchnął.

– Czy wy naprawdę nie wiecie, na czym polega lewicowość? Nie chodzi o jakąś tam miłość do biednych, czy do mniejszości. Zrób listę rzeczy na które twoim zdaniem ludzie są za głupi. Im lista jest dłuższa, tym lepszym jesteś lewicowcem.
Popieramy skrzynie automatyczne, bo ludzie są za głupi na ręczne. Left pedal to hamulec a nie żadne cholerne sprzęgło! Ale fakt, oficjalna wersja mówi o sprzęgle, bo sprzęgło jest czymś, co łączy.

Zresztą zamiast dyskutować, powinniście uważnie słuchać, bo inaczej nigdy nie dowiecie się jak zdobyć 49 pieczątek potrzebnych, by wjechać na nasz tor.

– A może by to zdobywanie pieczątek uczynić elementem scenariusza?- zaproponował Jerry.

– Ciekawy pomysł chłopcze. Od początku mi się podobałeś- powiedział z entuzjazmem Anthony. Jednak po spojrzeniu na szalik i kolorowy sweter Jerry’ego trochę się zasępił.

– To znaczy… Przepraszam … Nie zrozum mnie źle.

—-

Niektóre rozmowy z prowadzącymi naprawdę zaskakiwały Anthony’ego.

– Gdybym tego nie zobaczył na własne oczy, nie uwierzyłbym. Tylu genialnych operatorów kamer i montażystów można zatrudnić do udowadniania, że najlepsze, co może się przytrafić samochodziarzom to niskie ograniczenia prędkości i wysokie podatki w cenie paliwa?!

-Oj, Alex, dlatego nigdy nie będziesz miał pierwszoplanowej roli w naszym programie.

Ostatecznie udało się na jakiś czas uciszyć wątpliwości Aleksa. Przekonał go argument, że mądrale z tak zwanej prawicy też lubią sobie pouciskać kierowców, a przywiązanych do wolności osobistej ugrupowań centrowych, które mogłoby się temu sprzeciwiać, od dawna już nie ma.

—-

Opory musiał przełamywać także sam Anthony. Mimo swej niechęci do religii, zaakceptował umieszczenie w jednym z materiałów scenek z katolikami na audiencji u Papieża, Tybetańczykami witającymi Dalaj Lamę i muzułmanami słuchającymi Wielkiego Muftiego.

Nikt nie wymyślił lepszej metafory tego, jak nowoczesny, lewicowy kierowca powinien traktować rowerzystę.

—-

Praca na planie była ciężka, ale wynik kolaudacji zaskoczył wszystkich.

– Pełnomocnik do spraw ochrony moralności publicznej powiedział, że nie ma żadnych uwag! On nigdy tak nie robi!

– Miał plamę na spodniach. Może i w trakcie seansu przyśniły mu się rzeczy, których nigdy nie robi…

– Cicho! To nasz wielki sukces.

—-

W „Left pedal” kilkakrotnie pokazano, jak niebezpieczne są zderzenia przy dużej prędkości, ale nawet te sceny nie przygotowały prowadzących na konfrontację z danymi dotyczącymi liczby widzów.
Anthony uspokajał swoich ludzi:

– Wszystko jest pod kontrolą. Chodzę na piwo z politykami i dostosowuję scenariusze do ich prognoz. Nasz program i tak gaśnie dużo wolniej, niż społeczne przyzwolenie na bycie fanem motoryzacji. Miłośników jazdy czekają rzeczy, przy których auta elektryczne są tylko miłą ciekawostką. Nasi rowerowi przyjaciele razem z aktywistami miejskimi zadbają o wyrugowanie prywatnych samochodów z miast, a reszty dokona obowiązek korzystania z trybu autonomicznego na większości autostrad. Słowem, wkrótce nadejdzie koniec motoryzacji jaką znamy.

– Ale jak to? I my z tym nie walczymy?! Przecież to odbierze nam pracę- oburzył się Alex-Wtedy nawet tytuł naszego programu będzie bez sensu, bo ludzie zapomną o kierownicy i pedałach!

– Nie martw się. Zrobicie kurs ergonomii i będziecie recenzować fotele oraz systemy multimedialne w autonomicznych samochodach.

– A tytuł?

– Nigdy nie lekceważ kreatywności swojego producenta. Rebranding został już starannie zaplanowany. Od 2020 roku program będzie nazywał się „Who cars?”.

Andrzej Szczodrak



Mercedes-Zen

Merc

W pewnym świecie, równoległym do naszego, mocną pozycją cieszy się marka samochodowa Mercedes-Zen.
Podobnie jak ziemski odpowiednik, wywodzi się od jednego z pionierów motoryzacji. Jednak jej nazwa wypływa nie z historii, a z filozofii:

„Twórzmy samochody, które jak najmniej potrzebują”.

Odkąd przyjęto to założenie, firma dynamicznie się rozwija. Buduje auta z kompletnym wyposażeniem, niepotrzebujące dodatkowych gadżetów. Zmniejsza zużycie paliwa, ale też dba, by jej pojazdy nie potrzebowały dużo czasu na dotarcie do celu.
Status duchowych  mistrzów w firmie Mercedes-Zen mają inżynierowie, którzy zredukowali jakąś potrzebę do zera.
Młody projektant, Thomas marzy o takim osiągnięciu, więc buduje zespół i po miesiącach prac oznajmia swemu dyrektorowi:

– Opracowałem samochód niepotrzebujący kierowcy.

Szefowie nie organizują jednak tradycyjnej uroczystości z okazji osiągnięcia kamienia milowego. Zamiast tego prowadzą Thomasa do hali Mistrza Hansa. Po ominięciu gablot mieszczących modele opisane tajemniczymi symbolami, takimi jak W123, W126, W124 czy W201, młody inżynier staje przed mistrzem:

– Ech, czemu wy próbujecie inspirować się ideami, których nie rozumiecie? Zachęta, by ograniczyć swoje potrzeby jest obecna w wielu filozofiach, ale która z  nich mówi: nie potrzebujesz duszy? Kierowca to dusza samochodu.

– Ale…

– Kiedyś zrozumiesz, a na razie pozwól, że przekonam cię za pomocą liczb. Ile może ważyć kierowca?

– Zwykle do 120 kg.

– Dobrze. Widzisz ten duży prostokątny billboard? Wciągnij go na wagę. Przynieś też zawartość tamtych półek.

Thomas podchodzi do półek, otwiera je i z trudem łapie wypadające z nich czasopisma i kasety. Układa je obok billboardu, a na wyświetlaczu wagi pojawia się liczba znacznie przekraczająca 120 kg.

– Życzę ci sukcesu, który będzie miał odpowiednią masę i odpowiednią wagę- uśmiecha się Mistrz Hans.

Dyrektor Thomasa jest znacznie mniej wyrozumiały:

– Samochody, które nie potrzebują kierowcy? I to ma być postęp? Kiedyś stworzyliśmy samochody, które nie potrzebują reklamy.

 

Andrzej Szczodrak



Sierżant Eagle i jego szkoła przeżycia wśród nadwozi, czyli „Poznaj swoje X6 na nowo”

Fantazja

(tym razem nawet fantastyka, z uczłowieczonymi pojazdami, trochę inspirowana tą oto bajką: http://www.zlomnik.pl/index.php/2012/01/07/bajka-o-bisie-ktory-chcial-podbic-usa/):

-No dobra, koty, teraz zacznie się prawdziwe szkolenie!- wrzasnął sierżant Eagle.
-Przybyliście tu swoimi X6, by nauczyć się podstaw rozróżniania nadwozi i po wyjeździe żaden z was nie ośmieli się nazywać swojego samochodu coupé. Jasne!?.
Właściciele BMW X6 spojrzeli po sobie. Ze względu na natłok obowiązków żaden z nich nie zdążył wydrukować sobie informacji prasowej, w której przecież napisano wyraźnie „Sports Activity Coupé”.
-Podobny obóz jak dla was powinno się robić dla fanów Mercedesa CLS i Volkswagena CC. Tamci już bez żenady, zamiast «limuzyna w stylu coupé» mówią teraz «czterodrzwiowe coupé» i cieszą się, że mają sportowe wozy. Prawda jest taka, wy koty w korporacjach zapuszkowane, że chcecie mieć auta rodzinne i producenci samochodów takie wam sprzedają- kontynuował wysoki Amerykanin.
Z sali nieśmiało odezwał się głos:
-Czyli X6 to terenowa limuzyna w stylu coupé?
-Ha, terenowa limuzyna. Pytanie, czy byliście nimi w terenie, litościwie sobie daruję. Przynajmniej widzę, że rozumiecie jedną rzecz. Słowo «terenowy» nie wystarczy jako nazwa typu karoserii. Więc teraz proste pytanie: jakie nadwozie ma X5?
-SUV?- pytająco rzucił ktoś z sali.
-SAV- poprawił inny, bardziej zaznajomiony z marketingowym slangiem BMW.
-A jednak figę rozumiecie! Terenówki i SUVy są zazwyczaj kombi lub kabrioletami jak pierwsze Jeepy. Owszem, warto dodać, że mamy do czynienia z terenowym lub uterenowionym kombi. X5 to SUV kombi. Volvo V70 XC trochę namieszało, ale zawsze możemy je nazwać „podwyższonym czteronapędowym kombi”.
-To X6 byłoby SUVem-kombilimuzyną?
-Blisko, blisko. Kombilimuzyna, czyli hatchback. W zasadzie racja, ale trzeba dodać, że to specyficzny rodzaj hatchbacka. X6 jest SUV-em z nadwoziem typu liftback. Żeby nie było: Ja też jestem liftbackiem, ale liftbackiem coupé. Trzydrzwiowym o sportowej linii.
– Ale ja chcę terenowe lub chociaż uterenowione coupé!- załkał zrozpaczony głos z sali.
– Cóż, nie mogę powiedzieć, że jestem do dyspozycji po szkoleniu. Nie sądzę, by chcieli się mnie pozbyć. I tak jestem łatwiejszy do dorwania niż Mega Track.- odrzekł AMC Eagle.
Rally Fighter na wszelki wypadek uciekł na trening.

Fakty:

1982_AMC_Eagle

(Fot. AutoPhoto)

– AMC Eagle to amerykański samochód produkowany w latach 1979–1987. Najbardziej znaną ze stosowanych w nim jednostek napędowych jest sześciocylindrowy rzędowy silnik o pojemności 4,2 litra i mocy 114 KM. Montowano w nim również motory o pojemności 2,5 litra oraz 3,6 litrowego turbodiesla firmy VM.
– Lista nadwozi, z jakimi oferowano AMC Eagle, obejmuje dwu- i czterodrzwiowego sedana, kabriolet, kombi, tzw. kammback (hatchback z niemal pionowym tyłem) oraz wersję liftback coupé nazwaną SX/4, do której nawiązuję powyżej. Dwa ostatnie nadwozia pochodziły od modelu AMC Spirit.

 

Mega-track-1993-rear

(Fot. Fabien1309)

– Mega Track to napędzane mercedesowskim motorem V12 o mocy 394 KM uterenowione coupé stworzone w 1992 roku przez francuską firmę Aixam,

 

Rally_Fighter_Local_Motors

(Fot. Markus941)

– Rally Fighter jest produktem amerykańskiej firmy Local Motors. Stworzono go na licencji typu Creative Commons. Samochód ten wystąpił w filmie „Transformers III: Wiek zagłady”. Montowany w nim silnik to GM-owskie V8 o symbolu LS3 i pojemności 6,2 litra osiągające moc 430 KM i napędzające tylne koła.

Andrzej Szczodrak



Range Rover Executive, czyli Motosatyra

Już jutro wpis o tym, jak moim zdaniem można zbliżyć się do realizacji projektu Polonez 2015. A tymczasem…

Motofikcja to nie tylko szukanie pozytywnych inspiracji. Posługując się konwencją faktów i fantazji można zasygnalizować, że jakaś firma wkracza w ślepą uliczkę. Świetny przykład dał autor bloga shiftup.pl, Mateusz Klimek.

Fantazja:

„2025: Land Rover has revealed the first photos and technical specs of its new, groundbreaking Range Rover Executive. The 4-door saloon will open the new chapter in the brand’s history. RRE will take on rivals from Mercedes and BMW, but will it cannibalize the sales of its Jaguar-branded sibling? Only time will tell.”

(komentarz Mateusza na Facebooku).

Biorąc pod uwagę pojawienie się Volvo S60 XC (http://www.autoexpress.co.uk/volvo/s60/89966/volvo-s60-cross-country-the-worlds-first-crossover-saloon), rok 2025 jako data premiery czterodrzwiowej limuzyny Range Rover Executive wydaje się i tak ostrożną prognozą. Gdyby było to auto czterodrzwiowe, ale, wbrew przewidywaniom Mateusza, miało zwiększony prześwit i układ napędu na cztery koła godny prawdziwej terenówki, przynajmniej nie zagrażałoby Jaguarom.

Fakty:

 

Andrzej Szczodrak. Dawcą najważniejszej inspiracji, a co za tym idzie współautorem tekstu jest Mateusz Klimek